czwartek, 20 września 2012

Orłów Kraina - Biały Orzeł (oficjalny reh. Luty 2000)


Orłów Krainę odnalazłem gdzieś wśród kaset swoich, jakie kserowałem i kopiowałem dawniej od przyjaciół. W sumie można powiedzieć, że nie aż tak dawno, bowiem przecież to rok 2000, więc żadne jakieś tam archiwalia wielkie;) Ale jednak, to już ma 12 lat! Cholera, jaki ja jestem stary! A za tydzień kolejny rok mi strzeli... Ale dobra, brzmienie tego materiału to przynajmniej rok '95 hahaha;)
Za tenże projekt odpowiedzialny był Trivialis, który to udzielał się również w znakomitym jak dla mnie projekcie Nów, co zresztą słychać, bo melodyka, śpiew i całokształt jest bardzo podobny. Tylko tutaj wszystko jest bardziej balladowe, bardziej hymnowe... nawet pomimo tego, że słuchamy kasety z próby. A może to moja wrażliwość pewne rzeczy sobie dopowiada, bo całość brzmi masakrycznie i trzeba mieć tak silnie zepsuty i zdewiantowany słuch jak ja, żeby usłyszeć w tym podniosłość. Na swoją obronę mogę mieć tyle, że w tej muzyce słyszymy jeszcze coś innego, właśnie marzenia o tym podniosłym wydźwięku... Czyli mamy po prostu duszę. Jakże wielu obecnie szczypie się, żeby przypadkiem nie wyrazić tego, co czują, bo może być to odebrane jako infantylne i nieprofesjonalne... Warto więc wrócić do takiej muzyki, żeby zastanowić się, w jaką stronę idzie obecna. Nie mówię tutaj o kierunku stricte patriotycznym (co również w moim sercu siedzi) ale zwyczajnie o tworzeniu podług własnej woli, a nie zwracaniu uwagi na tak zwany profesjonalizm i dążenie do jednakowych brzmień i jednakowego myślenia. W tym nagraniu jest taka pewna siła, którą można poczuć wspominając własne próby, własne dążenia. Warto mieć na uwadze taki kierunek;)

Same nagrania były przegrywane na jakimś lichym sprzęcie, stąd odzyskiwałem nie pełny i czysty materiał, podobnie, jak okładkę kserowaną musiałem Wam tutaj zarzucić, zamiast oryginalnej... Ale przynajmniej przypomniałem o takowej pozycji, chyba już zapomnianej przez wielu. Swoją drogą, ciekawe, co dzieje się z muzyką Trivialisa obecnie? Dawno już, albo na niego nie trafiłem, albo nie mogłem trafić...

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony lekko zmasterowany materiał audio w formacie mp3.
Skan ksero okładki.

TRACKLISTA:
01. Do Orła
02. Do Polskiej Słowiańskiej Ziemi
03. Biały Orzeł

DOWNLOAD:

piątek, 31 sierpnia 2012

Piotr Wójcik - Jesień (1998)


Przy okazji wspomnień o "Nirnaeth Arnoediad" nie można pominąć tomiku wierszy, o którym mówiłem, a który stał się podstawą owej płyty. Należy go przypomnieć, aby mieć ogląd na całość artystycznych działań Piotra. Tym razem zachęcam Was zatem do czytania, nie tylko słuchania. Jednocześnie można powiedzieć, że lektura tego tomiku wspaniale współgra ze słuchaniem płyt Nirnaeth. Wszystko tutaj łączy się w dzieło totalne i należy na to zwrócić uwagę. Nie powiem, aby w tej poezji nie było mankamentów, pewnych literackich uproszczeń, czy też po prostu takich młodzieńczych lichych momentów;) Ale z drugiej strony one to świadczą o szczerości przekazu, a zresztą jasnym jest, że Piotr bardziej był muzykiem niż literatem, a to, co potrafił odczuć i oddać z siebie poprzez muzykę, trudne jest cholernie oddać literaturą... Czasami muzyka dudni w mózgu prostymi słowami, które bez niej stają się banalne i trywialne, ale kiedy ją usłyszymy, w jej kontekście te słowa nabiorą szamańskiego znaczenia. Nie można pominąć tego wydawnictwa, po prostu, bo jest częścią pewnej magicznej historii, która jeszcze się nie zakończyła;)

ZAWARTOŚĆ:
Pełen skan tomiku poezji z pominięciem pustych stron.

DOWNLOAD:

Nirnaeth - Nirnaeth Arnoediad (1999)

Ostatni materiał w dorobku projektu Nirnaeth, to wyraźny postęp muzyczny, brzmieniowy, a także krok w innym kierunku klimatycznym niźli dotychczas. Wcześniejsze nagrania były coraz to doskonalszą próbą realizacji dźwiękowej poezji Tadeusza Micińskiego, swoją mroczną atmosferą błąkały się pomiędzy lucyferyzmem a Słowiaństwem, które to w poezjach młodopolskiego mistrza wybrzmiewały siłą niezmienną. Jednak ten etap zakończył się wraz z nagraniem "Haud'en'Nirnaeth" i rozpoczął nowy... Ten nowy, to wyraz indywidualizmu Piotra Wójcika, który nie tylko znany być powinien z muzyki, ale również jako autor poezji, która wyraźnie nawiązywała do Młodej Polski. Wspominałem już o tym swego czasu, kiedy opisywałem nagrania wcześniejsze Nirnaeth, czy Vedyminów. Znamiennym faktem może być pewnego rodzaju zjawisko, jakie miało miejsce w drugiej połowie lat 90-tych. Wtedy to właśnie muzyka związana z podziemiem metalowym bardzo silnie zwróciła uwagę na literaturę romantyzmu, Młodej Polski i ogólnie mówiąc taką ezoteryczno-fantastyczną. W roku 1997 wydane zostało kilka tomików poezji, które zaczęły krążyć po tzw. metalowym undergroundzie. Ukazały się wtedy jakoś "Polioskop" Wojtka Zalewskiego, "Senne Podróże" Mariusza A. Poźniaka, moje "Czarne Róże Melancholii", "Plus Ultra" Igora Myszkiewicza... Zaraz rok później Piotr Wójcik wydał "Jesień". Wszystko to wtedy miało charakter wyjątkowy i ideowy jako sprzeciw wobec głównego nurtu literatury i poezji, w której coś na kształt postnaturalizmu z jednej strony a ckliwych wierszydeł z drugiej dominowało w owym czasie. Brakowało silnych idei, a jednocześnie brakowało nastroju i romantyzmu. Staraliśmy się tworzyć taką sztukę.
"Nirnaeth Arnoediad" to właśnie wyraz duszy Piotra Wójcika, w której jesienna senność, mglistość i rezygnacja miesza się z dziką rozpaczą, która porywa do szalonych działań. To wrota do zupełnie innej krainy, niż można by przypuszczać. Dzieło oryginalne, choć budowane na pewnych motywach, jakie już gdzieś dane nam było poznać... Ale właśnie! Przecież wszystko nowe tworzy się na gruzach starego, podobnie jest z Nirnaeth. Mamy tu muzykę niemal filmową, podszytą taką bardzo polską szkołą kompozytorów, tych bardziej romantycznych, ale z drugiej strony wplata się w ten klimat solo gitarowe, podobne jak to, które znalazło się w uwerturze do musicalu "Notre-Dame de Paris". Ciągle gdzieś pobrzmiewają echa Elend, ale już o wiele mniej. Mamy tutaj przepiękną indywidualną opowieść pełną wrzasków rozpaczy, szeptów rezygnacji i potężnej przestrzeni muzyki, która pochłania. Najgorsze jest jednak zakończenie tego albumu. Sam nie wiem, czy traktować to jako fatalne proroctwo? Jesień jest tutaj dość przerażającym symbolem, bowiem w czasie tejże pory, grupa wędrowców udaje się w symboliczne góry. Nikt nie powraca i spada śnieg... Czyżby to był ten sam śnieg, który zgubił rosyjskich studentów na uralskiej Górze Umarłych? Po Nirnaeth obecnie słuch zaginął... Udało mi się ostatnio wyśledzić Piotra na allegro, gdzie wreszcie zakupiłem od niego kasetę "Nirnaeth Arnoediad", jednakże z naszej korespondencji wynika, że wielką niewiadomą jest zakończenie trylogii Nirnaeth... Choć, kto wie, jakie myśli najdą artystę i jaka ochota w tym właściwym czasie, na który liczę, że przybędzie.

Oddaję Wam dziś więc wyjątkowe i rzadkie obecnie nagranie, o którym nie należy zapominać!

ZAWARTOŚĆ:
Materiał audio w formacie mp3.
Pełen skan okładki.

TRACKLISTA:
01. Jesień cz. I && cz. III
02. Niemoc
03. Już Zmierzch
04. Impresja
05. Feniks
06. Pustka Nocnej Czerni
07. Jesień cz. II

DOWNLOAD:

czwartek, 23 sierpnia 2012

Solstice - As Empires Fell (1993)


Dość już dawno temu, pierwszy raz tę kasetkę demo usłyszałem we wspominanej chyba audycji Pawła Domino "Doom comes"... Zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, tym bardziej że już od pewnego czasu kochałem Candlemass. Ten melodyjny doom metal z czyściutkim wokalem, bardzo przyjemnym, to był niesamowity klimat... Zresztą w tamtych czasach płyt słuchało się wieczorami w domowym zaciszu, w kącie własnego pokoju, a nie w zgiełku jaki istnieje dziś... Ten moment zaserwuję Wam wobec tego dziś wieczorem...

Kasetę demo SOLSTICE, z tego, co wiem, wydała polska wytwórnia Carrion Rec. co tylko świadczy o tym, jakie mieli wyczucie, żeby wypromować świetną muzykę w odpowiednim czasie!

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i zremasterowany materiał audio w formacie mp3.
Pełen skan okładki.

TRACKLISTA:

DOWNLOAD:

czwartek, 16 sierpnia 2012

Tenebrium - Mourn Thyself... (1993)


Kolejna ciekawostka to następna kaseta, którą udało mi się zachować do dziś, a którą przegrałem swego czasu od wspomnianego wcześniej Bohomaza. Tym razem to Grecja w bardzo podziemnej formie... Ciemne basowe brzmienia, złowieszczy "nekromantyczny" wokal, sporo syntezatorów, intra wycięte z różnych filmów, a do tego jeden wiersz Edgara A. Poe'go. Według źródeł jest to drugie i ostatnie wydawnictwo zespołu, do którego nie można mieć pretensji o oryginalność wyjątkową, ale czuć tu naprawdę dobry klimat i warto sięgnąć, aby wspomnieć to, co wspominam tu chyba najczęściej aż do bólu - owe lata 90-te;)

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony materiał audio w formacie mp3.
Skan obu stron okładki.

TRACKLISTA:

DOWNLOAD:

środa, 15 sierpnia 2012

Lord - demo'95 (1995)


Kasetę zespołu Lord (dziwi mnie, jak nieraz beznadziejnie ludzie potrafią nazwać swój zespół) udało mi się swego czasu przegrać od jednego ze starych przyjaciół w Kłodzku, którego wszyscy znali pod pseudonimem Bohomaz. Miał on kilka takich demówek z zagranicy, które naprawdę były interesującymi rarytasikami w owym czasie, czyli w połowie lat 90-tych. Ciekaw jestem, czy jeszcze do dziś ma on gdzieś oryginał, bo mi została dobrej jakości kopia, z której odzyskałem dla Was kawał potężnego francuskiego Black Metalu z niesamowitym klimatem, melodyką i totalnymi klawiszowymi brzmieniami, które jak na tamte lata powalały mnie i do dziś jestem pod ich wrażeniem. Powiem szczerze, że jest mi znany tylko ten jeden materiał owego zespołu, ale okazało się, że później działali chłopaki coś jeszcze, choć rzekomo ich styl poszedł w stronę black/thrash niźli tego mrocznego, bliskiego greckim wyziewom piekielnym, metalu. Mimo to, w mojej kolekcji jest to rzecz bardzo wyjątkowa, nawet kiedy patrzę na tę "odkrywczą" nazwę. Trzy rozbudowane utwory świetnie oddające klimat, jaki tworzy okładka. Jest mistycznie, jest mgliście, mrocznie i ezoterycznie. Mgła cmentarna przecieka przez membrany, kiedy wsłuchujemy się w te upiorne dźwięki. Jest też jeden mankament, którego powinno się uniknąć na tym wydawnictwie. Chodzi o to, że wokalista nigdy nie powinien brać się wtedy za śpiewanie! Owszem, mordę wydziera jak trzeba, pięknie, ale śpiewać nie potrafi ni w ząb, bo kiedy jest taki moment na kasecie, to niestety ta mgła cmentarna szybko z powrotem do tego głośnika się wciąga, jak materializujący się duch, którego odstrasza radosny letni poranek, ot i tyle;) Polecam zapoznać się z tym materiałem każdemu, kto nosi w sobie wrażliwość na muzykę metalową lat 90-tych, bo to jest jedna z tych najlepszych pozycji, oczywiście zremasterowana jak trza;)

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i zremasterowany materiał audio w formacie mp3.
Skan obu stron okładki (wersja ksero).

TRACKLISTA:

DOWNLOAD:

niedziela, 12 sierpnia 2012

Uroczysko - Zapomniane Wieki Sławskiej Dumy (2002)


A tym razem jeszcze jedna rzadkość, nawet w internecie. W 2002 roku materiał ten został wydany przez amerykańską wytwórnię Dark Forest Prod. i od tego czasu słuch po nim zaginął. Ja odnalazłem w swoim archiwum kopię wersji kasetowej, jaką otrzymałem bezpośrednio od zespołu w tamtym właśnie czasie, na początku XXI wieku;) Sam już tytuł wskazuje na klimat w jakim utrzymane są nagrania... Wiadomo, klimat pogański, rodzimy nasz słowiański. Jednak nie jest to muzyka metalowa, lecz bliższa folkowi, taka syntezatorowa, którą lubiano określać mianem ambient, ale w rzeczywistości nie o ambient tu chodzi, ale o muzykę ilustracyjną, bardziej filmową, którą na gruncie metalowego podziemia osadził silnie MORTIIS. UROCZYSKO to zespół mieszający naleciałości z takich projektów jak WOJNAR czy PERUNWIT i pochodne im nastrojowo. Black metalowe złowieszcze wokale pojawiają się rzadko, podobnie jak deklamacje, a więcej na tym wydawnictwie samej muzyki w większości wolnej i majestatycznej. Wszystko jest dobrze i można powiedzieć, że tylko dobrze, bo Uroczysko nie wybijało się ponad pewien ustalony poziom muzyczny, przez co nie robiło już takiego wrażenia. Myślę jednak, że warto przypomnieć sobie jak wtedy tworzono muzykę i jakim klimatem operowała, bo pomimo nagrań dokonanych w 2002 roku, materiał brzmi dużo starzej - w pozytywnym znaczeniu!
Jedyny mankament o jakim muszę ustrzec to to, że moja kaseta posiada urwany ostatni utwór o jakieś pół minuty w stosunku do oryginału, którego czas podano na stronie Spirit of Metal. Niestety nigdzie nie mogłem zdobyć go w żadnej innej formie, wobec czego takie wydawnictwo Wam oddaję, ale zremasterowane na tyle, że nie odczujecie żadnego dyskomfortu.

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i zremasterowany materiał audio w formacie mp3.
Skan okładki kasetowej.

TRACKLISTA:

DOWNLOAD: