sobota, 27 października 2012

Crystisgust - Short Definition of Love (demo 2000)


Dziś trochę inna beczka tematyczna. Tym razem coś z granic połączenia metalu z industrialem. Wątki obu tych gatunków łączą się w tej muzyce między innymi pewnie dlatego, że była tworzona, jak się domyślam, na   coraz bardziej popularnych już wtedy programach DAW w domowym zaciszu. Należy jednak powiedzieć, że dzięki temu wyobraźnia twórcy owego projektu miała szerokie pole do popisu i  również dzięki temu wyszedł naprawdę ciekawy kawałek ekstremalnej muzyki, która brzmieniowo pozostawia wiele do życzenia, ale przez to posiada własny charakter. Pisano o tym materiale, że jest to Industrial Death Metal. W ogólnikowym ujęciu można tak powiedzieć, choć naprawdę bardzo dużo eksperymentalnego grania, poszukiwania nowych unikalnych brzmień itp. stawia ten materiał trochę poza tą szufladką. Niemniej dominuje we wszystkim raczej duch ekstremy, totalnie zniekształconych wokali, gitar i innych efektów, nakładających na to swój dosyć unikalny nastrój. Trochę też wszystko zdaje się brzmieć ironicznie już w samym tytule, gdzie "krótka definicja miłości" zdaje się bezpośrednio przeczyć temu, jak wiele ludzie o tym uczuciu potrafią opowiedzieć.

Polecam materiał wszystkim żądnym zdecydowanie podziemnych wykopalisk i unikatów!

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony materiał audio z lekkim remasterem w formacie .mp3.
Skan obu stron okładki (okładki, która miała być rzekomo wersją roboczą, ale innej nie znam i być może nie istnieje takowa).

TRACKLISTA:

DOWNLOAD:

niedziela, 23 września 2012

Iscariota - Glodgad (1992)


Tenże materiał, to jedno z ciekawszych wydawnictw Death Metalowych z początku lat 90-tych w moim mniemaniu, jeśli chodzi o nagranie, wydanie i melodyjne kompozycje, jakimi uraczył nas ISCARIOTA. Choć powiem szczerze, że dziwi mnie pewien kontekst Star Wars na demówce, która poza intrem ściągniętym z owej Gwiezdnej Sagi ani słowem później do niej się nie odnosi;) Ale wyraz fascynacji jest, czy też był, co mile łechta moje gusta;) Tekstowo już może mniej sympatyzuję z zespołem, ale jak wspomniałem, muzycznie to naprawdę interesujący materiał. Raczej średnie tempa, ale super czytelne brzmienie, które naprawdę potrafi nieźle kopnąć!
Największym zaskoczeniem dla mnie jest to, że zespół działa ponownie i w ramach przypomnienia sobie o tej kapeli, warto chyba zasięgnąć dziś po archiwalia, a zaraz potem pisać do zespołu odnośnie nowych materiałów! Ciekaw jestem, jak to po latach teraz dają sobie radę.

ZAWARTOŚĆ:
Oczyszczony materiał audio w formacie .mp3.
Skan obu stron okładki.

TRACKLISTA:

DOWNLOAD:

czwartek, 20 września 2012

Orłów Kraina - Biały Orzeł (oficjalny reh. Luty 2000)


Orłów Krainę odnalazłem gdzieś wśród kaset swoich, jakie kserowałem i kopiowałem dawniej od przyjaciół. W sumie można powiedzieć, że nie aż tak dawno, bowiem przecież to rok 2000, więc żadne jakieś tam archiwalia wielkie;) Ale jednak, to już ma 12 lat! Cholera, jaki ja jestem stary! A za tydzień kolejny rok mi strzeli... Ale dobra, brzmienie tego materiału to przynajmniej rok '95 hahaha;)
Za tenże projekt odpowiedzialny był Trivialis, który to udzielał się również w znakomitym jak dla mnie projekcie Nów, co zresztą słychać, bo melodyka, śpiew i całokształt jest bardzo podobny. Tylko tutaj wszystko jest bardziej balladowe, bardziej hymnowe... nawet pomimo tego, że słuchamy kasety z próby. A może to moja wrażliwość pewne rzeczy sobie dopowiada, bo całość brzmi masakrycznie i trzeba mieć tak silnie zepsuty i zdewiantowany słuch jak ja, żeby usłyszeć w tym podniosłość. Na swoją obronę mogę mieć tyle, że w tej muzyce słyszymy jeszcze coś innego, właśnie marzenia o tym podniosłym wydźwięku... Czyli mamy po prostu duszę. Jakże wielu obecnie szczypie się, żeby przypadkiem nie wyrazić tego, co czują, bo może być to odebrane jako infantylne i nieprofesjonalne... Warto więc wrócić do takiej muzyki, żeby zastanowić się, w jaką stronę idzie obecna. Nie mówię tutaj o kierunku stricte patriotycznym (co również w moim sercu siedzi) ale zwyczajnie o tworzeniu podług własnej woli, a nie zwracaniu uwagi na tak zwany profesjonalizm i dążenie do jednakowych brzmień i jednakowego myślenia. W tym nagraniu jest taka pewna siła, którą można poczuć wspominając własne próby, własne dążenia. Warto mieć na uwadze taki kierunek;)

Same nagrania były przegrywane na jakimś lichym sprzęcie, stąd odzyskiwałem nie pełny i czysty materiał, podobnie, jak okładkę kserowaną musiałem Wam tutaj zarzucić, zamiast oryginalnej... Ale przynajmniej przypomniałem o takowej pozycji, chyba już zapomnianej przez wielu. Swoją drogą, ciekawe, co dzieje się z muzyką Trivialisa obecnie? Dawno już, albo na niego nie trafiłem, albo nie mogłem trafić...

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony lekko zmasterowany materiał audio w formacie mp3.
Skan ksero okładki.

TRACKLISTA:
01. Do Orła
02. Do Polskiej Słowiańskiej Ziemi
03. Biały Orzeł

DOWNLOAD:

piątek, 31 sierpnia 2012

Piotr Wójcik - Jesień (1998)


Przy okazji wspomnień o "Nirnaeth Arnoediad" nie można pominąć tomiku wierszy, o którym mówiłem, a który stał się podstawą owej płyty. Należy go przypomnieć, aby mieć ogląd na całość artystycznych działań Piotra. Tym razem zachęcam Was zatem do czytania, nie tylko słuchania. Jednocześnie można powiedzieć, że lektura tego tomiku wspaniale współgra ze słuchaniem płyt Nirnaeth. Wszystko tutaj łączy się w dzieło totalne i należy na to zwrócić uwagę. Nie powiem, aby w tej poezji nie było mankamentów, pewnych literackich uproszczeń, czy też po prostu takich młodzieńczych lichych momentów;) Ale z drugiej strony one to świadczą o szczerości przekazu, a zresztą jasnym jest, że Piotr bardziej był muzykiem niż literatem, a to, co potrafił odczuć i oddać z siebie poprzez muzykę, trudne jest cholernie oddać literaturą... Czasami muzyka dudni w mózgu prostymi słowami, które bez niej stają się banalne i trywialne, ale kiedy ją usłyszymy, w jej kontekście te słowa nabiorą szamańskiego znaczenia. Nie można pominąć tego wydawnictwa, po prostu, bo jest częścią pewnej magicznej historii, która jeszcze się nie zakończyła;)

ZAWARTOŚĆ:
Pełen skan tomiku poezji z pominięciem pustych stron.

DOWNLOAD:

Nirnaeth - Nirnaeth Arnoediad (1999)

Ostatni materiał w dorobku projektu Nirnaeth, to wyraźny postęp muzyczny, brzmieniowy, a także krok w innym kierunku klimatycznym niźli dotychczas. Wcześniejsze nagrania były coraz to doskonalszą próbą realizacji dźwiękowej poezji Tadeusza Micińskiego, swoją mroczną atmosferą błąkały się pomiędzy lucyferyzmem a Słowiaństwem, które to w poezjach młodopolskiego mistrza wybrzmiewały siłą niezmienną. Jednak ten etap zakończył się wraz z nagraniem "Haud'en'Nirnaeth" i rozpoczął nowy... Ten nowy, to wyraz indywidualizmu Piotra Wójcika, który nie tylko znany być powinien z muzyki, ale również jako autor poezji, która wyraźnie nawiązywała do Młodej Polski. Wspominałem już o tym swego czasu, kiedy opisywałem nagrania wcześniejsze Nirnaeth, czy Vedyminów. Znamiennym faktem może być pewnego rodzaju zjawisko, jakie miało miejsce w drugiej połowie lat 90-tych. Wtedy to właśnie muzyka związana z podziemiem metalowym bardzo silnie zwróciła uwagę na literaturę romantyzmu, Młodej Polski i ogólnie mówiąc taką ezoteryczno-fantastyczną. W roku 1997 wydane zostało kilka tomików poezji, które zaczęły krążyć po tzw. metalowym undergroundzie. Ukazały się wtedy jakoś "Polioskop" Wojtka Zalewskiego, "Senne Podróże" Mariusza A. Poźniaka, moje "Czarne Róże Melancholii", "Plus Ultra" Igora Myszkiewicza... Zaraz rok później Piotr Wójcik wydał "Jesień". Wszystko to wtedy miało charakter wyjątkowy i ideowy jako sprzeciw wobec głównego nurtu literatury i poezji, w której coś na kształt postnaturalizmu z jednej strony a ckliwych wierszydeł z drugiej dominowało w owym czasie. Brakowało silnych idei, a jednocześnie brakowało nastroju i romantyzmu. Staraliśmy się tworzyć taką sztukę.
"Nirnaeth Arnoediad" to właśnie wyraz duszy Piotra Wójcika, w której jesienna senność, mglistość i rezygnacja miesza się z dziką rozpaczą, która porywa do szalonych działań. To wrota do zupełnie innej krainy, niż można by przypuszczać. Dzieło oryginalne, choć budowane na pewnych motywach, jakie już gdzieś dane nam było poznać... Ale właśnie! Przecież wszystko nowe tworzy się na gruzach starego, podobnie jest z Nirnaeth. Mamy tu muzykę niemal filmową, podszytą taką bardzo polską szkołą kompozytorów, tych bardziej romantycznych, ale z drugiej strony wplata się w ten klimat solo gitarowe, podobne jak to, które znalazło się w uwerturze do musicalu "Notre-Dame de Paris". Ciągle gdzieś pobrzmiewają echa Elend, ale już o wiele mniej. Mamy tutaj przepiękną indywidualną opowieść pełną wrzasków rozpaczy, szeptów rezygnacji i potężnej przestrzeni muzyki, która pochłania. Najgorsze jest jednak zakończenie tego albumu. Sam nie wiem, czy traktować to jako fatalne proroctwo? Jesień jest tutaj dość przerażającym symbolem, bowiem w czasie tejże pory, grupa wędrowców udaje się w symboliczne góry. Nikt nie powraca i spada śnieg... Czyżby to był ten sam śnieg, który zgubił rosyjskich studentów na uralskiej Górze Umarłych? Po Nirnaeth obecnie słuch zaginął... Udało mi się ostatnio wyśledzić Piotra na allegro, gdzie wreszcie zakupiłem od niego kasetę "Nirnaeth Arnoediad", jednakże z naszej korespondencji wynika, że wielką niewiadomą jest zakończenie trylogii Nirnaeth... Choć, kto wie, jakie myśli najdą artystę i jaka ochota w tym właściwym czasie, na który liczę, że przybędzie.

Oddaję Wam dziś więc wyjątkowe i rzadkie obecnie nagranie, o którym nie należy zapominać!

ZAWARTOŚĆ:
Materiał audio w formacie mp3.
Pełen skan okładki.

TRACKLISTA:
01. Jesień cz. I && cz. III
02. Niemoc
03. Już Zmierzch
04. Impresja
05. Feniks
06. Pustka Nocnej Czerni
07. Jesień cz. II

DOWNLOAD:

czwartek, 23 sierpnia 2012

Solstice - As Empires Fell (1993)


Dość już dawno temu, pierwszy raz tę kasetkę demo usłyszałem we wspominanej chyba audycji Pawła Domino "Doom comes"... Zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, tym bardziej że już od pewnego czasu kochałem Candlemass. Ten melodyjny doom metal z czyściutkim wokalem, bardzo przyjemnym, to był niesamowity klimat... Zresztą w tamtych czasach płyt słuchało się wieczorami w domowym zaciszu, w kącie własnego pokoju, a nie w zgiełku jaki istnieje dziś... Ten moment zaserwuję Wam wobec tego dziś wieczorem...

Kasetę demo SOLSTICE, z tego, co wiem, wydała polska wytwórnia Carrion Rec. co tylko świadczy o tym, jakie mieli wyczucie, żeby wypromować świetną muzykę w odpowiednim czasie!

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i zremasterowany materiał audio w formacie mp3.
Pełen skan okładki.

TRACKLISTA:

DOWNLOAD:

czwartek, 16 sierpnia 2012

Tenebrium - Mourn Thyself... (1993)


Kolejna ciekawostka to następna kaseta, którą udało mi się zachować do dziś, a którą przegrałem swego czasu od wspomnianego wcześniej Bohomaza. Tym razem to Grecja w bardzo podziemnej formie... Ciemne basowe brzmienia, złowieszczy "nekromantyczny" wokal, sporo syntezatorów, intra wycięte z różnych filmów, a do tego jeden wiersz Edgara A. Poe'go. Według źródeł jest to drugie i ostatnie wydawnictwo zespołu, do którego nie można mieć pretensji o oryginalność wyjątkową, ale czuć tu naprawdę dobry klimat i warto sięgnąć, aby wspomnieć to, co wspominam tu chyba najczęściej aż do bólu - owe lata 90-te;)

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony materiał audio w formacie mp3.
Skan obu stron okładki.

TRACKLISTA:

DOWNLOAD: