środa, 29 maja 2013

Memoria Vetus - The Legend (Last Night of Atlantis) (demo 1996 + bonusy)


Dzisiejszego wieczoru przygotowałem dla Was coś wyjątkowego. Na pewno niektórzy będą mieli niezłą rozkminkę, jeżeli chodzi o część tego materiału, ale po kolei... Memoria Vetus zaistniała w naszym podziemiu naprawdę zacnie, bowiem ich utwór znalazł się na jednej z części składanek "Blood to Come" o ile pamiętam. Ale o ile też pamiętam, z równym rozmachem zniknął z naszej sceny. Osobiście w tamtych czasach, samemu wykonując podobne nastroje muzyczne, bardzo zafascynowałem się tym projektem. A największą moją radością było, kiedy udało mi się zdobyć tę kasetę. Otóż jeden z moich przyjaciół, Kruku (min. redaktor Metal Hammer i współtwórca niedoszłego Troll's Wisdom Rec.) posiadając tę kasetę nie uniknął mojego najazdu... Bowiem, jak wiecie w tamtych czasach, aby wypatrywać nowości, należało nie klikać po internecie, ale wybrać się parę kilometrów dalej do naprawdę zaprzyjaźnionej osoby i negocjować, czy da radę, czy też nie;) Kruku jest moim dobrym przyjacielem do dziś, to wspaniały człowiek! Jest jedną z tych osób, które zawzięły się w naszym gronie i zrobiły coś ze swoim życiem, zamiast zniweczyć wszystko w rynsztoku, choć ja bym mu zadał kopa obecnie, aby bardziej przypominał siebie z dawnych lat :) Ale nie mam sumienia, bowiem zajmuje się naprawdę wieloma rzeczami i czasami zastanawia mnie, jak sobie z tym radzi!

Ale do rzeczy. Mówiąc szczerze, wydębiłem od Kruka ten materiał i to w wersji, która powali na kolana bardzo wielu. Memoria Vetus nagrała jedno demo "Ostatnia Noc Atlantydy". Wened działając kiedyś w Metal Archives dopisał jeszcze "Promo 1998". Jednak od Kruka zgrałem kasetę zupełnie innego rodzaju, pełną instrumentalnych utworów, których słucha się po latach naprawdę wspaniale. Najgorszym jest, że nie pasują mi do tego wszystkiego tytuły, jakie miałem odpisane.

Zatem, dziś macie ode mnie naprawdę niezłej jakości pełną wersję demo "Ostatniej Nocy Atlantydy", a do tego masę bonusów, które opisałem, jak potrafiłem, ale profesorem od Memoria Vetus nie jestem. Jeśli zidentyfikujecie  pozostałe utwory będzie super, ogarniemy ten naprawdę interesujący band. Interesujący dlatego, że o ile się orientuję z czytanych dawniej wywiadów, byli to ludzie chcący coś, co ich zafascynowało, przekazać. Trochę w tym fantastyki, trochę fascynacji neopogaństwem, trochę jakby z fascynacji "starożytnymi kosmitami" (wujek Daniken), ale też nawet polską fantastyką i starożytną mitologią. Uważam, że z takimi ludźmi, którzy tworzyli tę muzykę naprawdę można było o czymś fascynującym porozmawiać, to naprawdę był grany z serca METAL! Ostatnie pytanie: CZY TEN METAL I TA PASJA POZOSTAŁA???

Przyjaciele, proszę się częstować i fascynować! Jakość nagrań jak zwykle, standard, macie najlepszą;) Kiedy słuchałem dostępnych zgrywek, w nadziei znalezienia lepszej kopii, spaliła na panewce. Ale gdybyście mieli lepszą, ja poproszę, bo Memorię Vetus mam na liście wyjątkowych!

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany w pełni materiał audio w formacie .mp3 z lekkim remasteringiem.

TRACKLISTA:
Oto jeszcze jeden podstawowy problem. Na zgranej przeze mnie kasecie znajdowało się w zupełności demo "Ostatnia noc Atlantydy". Ale następujące po sobie kawałki z drugiej strony niestety nie posiadały konkretnie rozłożonych tytułów. Od Kruka posiadałem spisaną tracklistę, która w żaden sposób nie odpowiadała rzeczywistości. Gdyby ktoś kiedyś ogarnął całość, możemy zarchiwizować te utwory. Ja na ten czas opisałem te, które rozpoznawałem, ale to nie ima się rzeczywistości! Jeśli ktoś bardziej zna się w temacie, proszę o kontakt!

01. Podróż do Zamorskiej Krainy
02. Atlanckie Imperium
03. Ostatnia Noc Atlantydy
04. Czarny Syn Gai
05. Guardian of Mankind
06. Sąd Ostateczny
07. Noc w zimowym lesie
08. Wielki Armageddon
09. Sąd Ostateczny
10. Święte Wojny
11. Archaiczny Holocaust
12. Upadek MS
13. Astrei
14. Noc w zimowym lesie
15. Underground (Men in Black)
16. Czarny Syn Gai
17. Ostatnia Noc Atlantydy

DOWNLOAD:
http://rapidshare.com/files/4274713667/MV-TheLegend.rar
http://www26.zippyshare.com/v/62281409/file.html
http://www.mediafire.com/?bfc4dq7z63go7cu

piątek, 26 kwietnia 2013

Skuty Lodem - Fantom bez twarzy (2001)


Pisałem Wam onegdaj o Skutym Lodem... Zachwalałem, o ile pamiętam dobrze;) I szczerze - ale najprzyjemniejszym, co mnie spotkało, był odzew twórcy wspomnianego projektu. Po wpisie na moim blogu, Piotr Huzar napisał do mnie ze zdziwieniem, że ktoś jeszcze ów projekt pamięta;) A jakże! - są tacy, co pamiętają! I cenią! Kilka maili minęło między nami i Piotrowi udało się zebrać w całości drugie jego wydawnictwo "Fantom bez twarzy". Pozwolił mi również na publikację tego wydawnictwa, co z przyjemnością też czynię! Oczywiście trochę czasu już minęło od tego pozwolenia, ale sam nie zawsze ogarniam mój własny czas rozgraniczony na pracę, przyjemności i pasję - bo chyba nasz czas dzieli się pomiędzy tymi przegródkami... Patrząc na obecną chwilę, pozostaje mi tylko jeszcze demo "Tohuwabohu" skompletować, o co się postaram, i mamy całość twórczości Piotra na moim blogu.
Nie wiem, jak Wam podoba się ta muzyka, ale mnie ciągle przenosi w stare czasy, szarpie na wspomnienia. Ma coś z dokonań SMRTANA, pyknięcia MORTIISa, brzmienie naszych starych kart dźwiękowych... ale i zdaje się wielu innych rzeczy - ALE TO TYLKO MOJE SKOJARZENIA. Muzyka Skutego Lodem jest bardzo indywidualna. Kiedy rozmawiałem z Piotrem mailowo, mówił, że w tamtych czasach był zainspirowany nastrojem muzyki do gier... Hmmm, gdyby tak pomyśleć, większość ciekawej muzyki powstaje w oparciu o gry, film i literaturę. Niekoniecznie w tej kolejności, ale chodzi o to, że muzyka też posiada swój język, od wieków jest związana z pewną semantyką, którą niektórzy starają się zburzyć, a inni doprowadzić do perfekcji, co i tak wiąże się z tym, że każdy z nich (tych twórców) zdaje sobie sprawę z tego i działa świadomie. Z drugiej strony obserwując współczesną muzykę, zbyt wielu "twórców" nie zdaje sobie z tego sprawy... Dlatego ja zbyt często wracam do przeszłości. Nawet ostatnio jakoś w telewizji śniadaniowej Marek Sierocki stwierdził, że technologia tworzenia muzyki zabiła w niej melodię. Oj, panie Marku, ja to stwierdziłem kilka lat wcześniej, grubych lat. Teraz prostackie riffy, które są dobrze wyprodukowane, brzmią wspaniale i wystarczają. Ale wystarczają tylko prostacko wyprodukowanym. Człowiekowi będzie potrzebne zawsze coś fascynującego, coś co wprowadzi go w nastrój tajemnicy. Nie mówię oczywiście o prosiętach pędzących tu i tam, bo im wystarczy rytm i pierdzenie. To, co tajemnicze i naprawdę ludzkie, poczują nieliczni... Posłuchajcie Skutego Lodem, tym bardziej, że ta muzyka pasuje jak ulał do "Gry o Tron", w której najnowszym serialowym sezonie nadchodzi zima i horror, ale też melancholia! hahaha;)

ZAWARTOŚĆ:
Muzyka zgrana z CD w wersji FLAC.
Skany i fotografie okładki, płyty itp. zebrane przez autora projektu.

TRACKLISTA:

01 Rzeka Białych Snów
02 Nighttime Words
03 Pain Has A Face
04 Pusty Horyzont
05 Burza
06 Fantom Bez Twarzy
07 Noc Snów, Sny Dnia
08 Jaskinia (część I)


Download:
http://www.mediafire.com/?tzewrs5sfledziv
http://rapidshare.com/files/475934953/SL-fbt(2001).rar
http://www71.zippyshare.com/v/80239101/file.html

sobota, 13 kwietnia 2013

Puzon - reh tape,95 (1995)


Nagrania te wynalazłem w moim "magicznym pudełku" po pierwszych butach New Rock, w którym to trzymam ukryte pewne skarby, jakie mają dla mnie nieocenioną wartość sentymentalną i emocjonalną. Są tam kasety z nagraniami, o jakich nigdy się większości moich przyjaciół nawet nie śniło. Może są ze trzy osoby, które mniej więcej jarzą, co tam się może znajdować, ale to i tak tylko lekkie jarzenia. Co tam jest naprawdę... To ja sam chyba, cholera, nie wiem do końca. Zachowało się kilka tych wspomnień, dzięki którym moja osobowość łączy się w całość. A co tym razem?
W dniach kiedy prężnie działał mój Black Metalowy projekt EGAHEER, staraliśmy się również nie ograniczać tylko do jednego rodzaju muzyki. To znaczy ja bym nie miał z tym problemu, żeby się wtedy tak ograniczyć, jednakże reszta muzyków z mojego składu skutecznie się buntowała i napierała na mnie. Swoją drogą spotkaliśmy kilku dobrych muzyków, którzy nam chcieli pomagać i poszerzali nam horyzonty. Graliśmy wtedy w sali prób mojego technikum, w którym mieliśmy przydzielonego opiekuna z ramienia szkoły, i choć on sam pozwalał nam na wiele ekstremalności, to jednak ambitny był i chciał nas coś więcej nauczyć. W splotach tych wielu wydarzeń i naszych pragnień, zaczęły powstawać więc poboczne utwory. Skład dość często się zmieniał, aż wreszcie udało się nam ustabilizować w pewnym sensie. Oczywiście nieodłącznym moim przyjacielem w składzie był Adam Zaklukiewicz, z którym razem budowaliśmy dalszą drogę. W roku 1995 dołączył do nas mój równie dobry przyjaciel z klasy technikum - Marcin Dyjak. Strasznie zajawił się na perkusję i został stałym pałkerem. Jako że był leworęczny, nauczył się grać na bębnach zupełnie odwrotnie, co było widokiem naprawdę niesamowitym, bowiem nigdy nie przestawiał układu bębnów, jaki preferowałem ja, czy inni perkusiści dłubiący z nami na sali prób. Ja wreszcie przesiadłem się na gitarę, na której komponowałem, a Adam basował ile wlazło przez cały ten czas. Przez pewien okres był z nami jeszcze na syntezatorze Mariusz Rola, ale niestety nie miał aż tyle zapału.
Pewnego razu przed jakimś występem cały nasz sprzęt był ustawiony w takim holu do wejścia do kina, na którego estradzie miał być koncert. Aby więc poćwiczyć jeszcze kawałki, odbyliśmy próbę w tym miejscu, a że tym samym pogłos pomieszczenia nadawał naszej muzyce kolorytu, załatwiliśmy naprędce jakiegoś Kasprzaka i zarejestrowaliśmy kilka utworów. Oczywiście pogłos sprawił tylko, że wszystko zlało się w jeden chaos, ale dało się tego chaosu słuchać;) W tym wszystkim najzabawniejszą i najbardziej niepoukładaną rzeczą jest kawałek "Mgła", który miał być improwizacją na zadany przeze mnie temat, w którym - w jego prostocie - pogubiliśmy się jak małe dzieci ;) hahaha...
Co do samej nazwy i projektu... Nazwę PÓZON wymyślił Marcin Dyjak i miał to być nasz drugi projekt, w którym do głosu miały dojść przede wszystkim gusta Adama Zaklukiewicza i Marcina. Oczywiście miało być w tym coś z hardcoreowych brzmień, więcej jakiegoś połamanego rytmizowania, ale jednocześnie czegoś punkowego, bluesowego a nawet hip-hopowego. Miał być to zlepek wszelkich wolnych myśli snujących się po ich i mojej również głowach. Takim też był, choć w sumie nie trwał chyba dłużej niż ten rok czasu. Nazwę PÓZON celowo pisano z błędem, bo tak się wyróżniało;) Podobnie staraliśmy się o wyjątkowe pseudonimy: Hyżyn Teleskopen (git., voc.), Marcel von Troben (dr.), Adamos Madafakos (bas.). Oczywiście w materiale PÓZONA nie brakowało coverów EGAHEER, stąd i jeden na tej kasecie się znalazł. Właściwie chodziło o to, że PÓZON był zespołem po części dla oficjalnej wizytówki tego, co gramy na próbach za szkolne pieniądze, a EGAHEER było tym ukrytym docelowym projektem, jaki tworzył się wtedy, jak zawsze, w głębokim podziemiu;)

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony materiał audio z lekkim remasterem w formacie .mp3.
Skan okładki.

TRACKLISTA:
01. Technic-song
02. Głowa do góry
03. Klucz do Angmar (cover EGAHEER)
04. Mgła (Zadyma)

DOWNLOAD:

niedziela, 24 marca 2013

Rhondian - Structure of Convergency (1998)


Dziś jeszcze jedna ciekawostka. Rok 1998, jakoś wtedy zaczynałem studia we Wrocławiu jeszcze, a w tym czasie Rhondian nagrywał swoje drugie demo, o którym prawie nic nie wiadomo. A było to demo, które zmieniało oblicze zespołu i wytyczało jego ścieżkę na kolejne lata... Co jednak zabawne, ja sam niewiele wiem o tych czeskich artystach, ale muszę powiedzieć, że pomysły były naprawdę interesujące, stąd przyjrzałem się tej kasecie bliżej i zapoznałem z nią po tych wielu latach. Jako że otrzymałem ją w spadku, stąd nie wiąże mnie z nią jakaś specjalna historia, a raczej dzisiejsze spotkanie z czeskimi sąsiadami;) Znalazłem się na tej taśmie kilka momentów, które nieodmiennie kojarzą mi się z Master's Hammer i ich "Slagry", ale poza tym wszystkim starają się Czesi pójść w stronę pewnego nastroju hedonizmu, który plątają z cybernetycznym wydźwiękiem, przez co stajemy w obliczu jakby nowego, cybernetycznego świata, o czym informuje nas samo intro;) To dość skromny i krótki materiał, ale wystarczająco można się weń zasłuchać i nie będzie to czas stracony! A co jeszcze... Zespół początkowo grał rzekomo Doom Metal, a po zmianie stylu zmienił również nazwę na Rhodian. Jedna literka w nazwie, a już wiele problemów w googlach;)

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i oczyszczony oraz lekko odrestaurowany materiał audio w formacie .mp3.
Skan okładki.

TRACKLISTA:
http://www.metal-archives.com/albums/Rhodian/Structure_Of_Convergency/301950

DOWNLOAD:
http://rapidshare.com/files/2472233787/rhondian-soc98.rar
http://www17.zippyshare.com/v/13175144/file.html
http://www.mediafire.com/?be7xndg01qisldg

Grand Belial's Key - Triumph of the Hordes (1994)


Pamiętacie jeszcze tę kasetę? Amerykanie zdążyli obrosnąć legendą nie tylko w naszym kraju, po wydaniu zaledwie pierwszego demo 'Goat of a Thousand Young". Następstwem było wydanie przez Pagan Rec. drugiego materiału, który w tamtych czasach był naprawdę niesamowitym i oryginalnym. Grand Belial's Key łączył w swojej muzyce wiele różnych elementów, które sprawiły, że Black Metal w ich wykonaniu był bardzo teatralny i nastrojowy pomimo wściekłości, jaka w tej muzyce pozostała niezłagodzona. Wielowątkowe teksty też świadczyły o tym, że nie mamy do czynienia z popkornożercami kopiującymi europejskie trendy coraz silniejszego i rozleglejszego gatunku, ale interesującymi twórcami potrafiącymi zagarnąć naszą wyobraźnię. Swoją drogą, w tamtych czasach wydania kaset Pagan Rec. były dla mnie czymś tak wyjątkowym i zarówno godnym zaufania, że każde z nich brałem w ciemno i każde było zachwycającą niespodzianką. Nie było w sumie zbytnio źródeł, przez które mogłem sprawdzić, czym to jest, jak obecnie, a cała wiedza o oczekiwanym wydawnictwie brała się ze słów, którymi trzeba było opisać i nazwać muzykę, trzeba było wyrazić jej nastrój i melodykę, odnieść do innych, aby choć trochę rozwiać czar tajemnicy, która kryła się na taśmie magnetofonowej... To były czasy tak odmienne i wyjątkowe, jak odmienni i wyjątkowi są dziś ludzie wyrastający z tamtej kultury...

Polecam wcisnąć się w muzykę "Triumph of the Hordes" i wspomnieć hordy tamtych czasów!

ZAWARTOŚĆ:
Oczyszczony i lekko odrestaurowany materiał audio w formacie .mp3.
Pełen skan okładki.

TRACKLISTA:
http://www.metal-archives.com/albums/Grand_Belial%27s_Key/Triumph_of_the_Hordes/1081

DOWNLOAD:
http://rapidshare.com/files/2563060867/gbk-triumph.rar
http://www59.zippyshare.com/v/18116983/file.html
http://www.mediafire.com/?6s3n0f25ify327q

piątek, 8 marca 2013

Mortiis - The Song of a Long Forgotten Ghost (demo 1993)


Można właściwie powiedzieć, że demo to wstawiłem tutaj ze względów sentymentalnych, bowiem materiał ten doczekał się profesjonalnej reedycji z dobrego nośnika. Moim była stara kultowa kaseta Pagan Records, wydana wspólnie z Witching Hour, której jakość pozostawiała wiele do życzenia, ale chcę się nią z Wami podzielić. Do rzeczy. Już sama nazwa Mortiis była słowem magicznym, które hipnotyzowało mnie niezmiernie, od kiedy pierwszy raz usłyszałem fragment tej muzyki w audycji Pawła Domino w Radiu Wrocław. Kiedy w jakimś katalogu znalazłem wreszcie wydanie tejże kasety demo, od razu doszło do zakupu i oczekiwania na przesyłkę. Dotarła do mnie w sobotę (może niektórym wyda się to dziwne, ale w tamtych czasach było jeszcze coś takiego na poczcie, jak pracująca sobota i listonosz właśnie przypałętał się wtedy z tą przesyłką. Jeszcze jakaś druga kaseta wtedy do mnie dotarła, ale nie pamiętam teraz, co to było, bo kwintesencją był właśnie ten norweski materiał. Tej soboty było również tak, że odsypiałem jakiegoś lekkiego kaca po piątkowej imprezie i kiedy włączyłem wyczekiwaną kasetę Mortiisa z jego monotonną muzyką, poczułem się naprawdę nieswojo zaniepokojony, choć to słoneczny dzień był. Czuć w tym prawdziwe lochy, mocną inspirację Dark Fantasy, a jednocześnie coś zupełnie innego niż wszystko do tej pory. Ten minimalizm potrafił oczarować. Niby coś na kształt muzyki filmowej, muzyki do gier (choć wtedy jeszcze tego nie było w takim wymiarze), ale na swoisty sposób. Myślę, że mogę zaprosić Was do poznania, lub też przypomnienia sobie tego materiału w wersji, jaką miałem. Swoją drogą, demo powinno trwać według oryginalnego czasu 59 minut. Moja kaseta była jakieś 10 minut krótsza... Ciekawe jakim cudem:P

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany, oczyszczony z lekka i odnowiony (bez rewelacji) materiał audio w formacie mp3.
Skan obu stron okładki.

TRACKLISTA:
http://www.metal-archives.com/albums/Mortiis/The_Song_of_a_Long_Forgotten_Ghost/24769

DOWNLOAD:
http://www44.zippyshare.com/v/77040272/file.html
http://rapidshare.com/files/3193148478/mortiis-tsoalfg.rar
http://www.mediafire.com/?v8c258qahblqbp5

czwartek, 10 stycznia 2013

Whores of Babylon - Eternal (1993)


Lubicie stary mroczny dobry gotyk, Sisters of Mercy czy Clan of Xymox? No to te nagrania są dla Was! Legendarne w niektórych kręgach demo zespołu Whores of Babylon to właśnie taki smakowity kąsek, który  ucyfrowiłem dla Was podczas mojej ostatnio długiej nieobecności. Kasetą tą zainteresował mnie dobry przyjaciel, Leszek Wojnicz-Sianożęcki, u którego będąc ostatnio oglądałem właśnie kasetowe starocie i zastanawiałem się, co by tu można jeszcze przywrócić z otchłani zapomnienia. Oczywiście udało mi się wtedy wymolestować od Lecha stare demo Holy Death "Evil", które udostępniłem ostatnio, a którego nie dane było chyba w całości doświadczyć na CD. Przy okazji przeglądania zbiorów dostałem wtedy propozycję nie do odrzucenia. "O, to jest zajebiste stare demo!" - powiedział Lechu i wrzucił mi na stosik rzeczy, które od niego brałem właśnie "Eternal", przy okazji opowiadając, jak to dawniej muzyka ta oczarowała go i trzyma po dziś dzień swoim klimatem. Podrapałem się po łepetynie i z dozą nieufności zabrałem kasetę z obietnicą zremasterowania. No i dziś, kiedy słuchałem tych nagrań, wcale mu się nie dziwię. Piękna muzyka, jaka na mnie wyskoczyła z głośnika, zakleszcza w kajdany swojego uroku, bardzo majestatyczna, mroczna, ale tym swoim gotyckim urokiem romantyczna. Jest tam czar jakiejś angielskiej duszy, posępny, deszczowy... Można się wspaniale zatopić, jak w objęciach... no, hahaha, sami wiecie kogo;) Swoją drogą jest tu kilka orientalnych motywów, które naprawdę podszywają ten materiał ukrytą erotyką rytmów i brzmień. Rozkoszujcie się tą sztuką!

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i zremasterowany materiał audio w formacie mp3.
Skan obu stron okładki.

TRACKLISTA:
http://www.metal-archives.com/albums/Whores_of_Babylon/Eternal/53116

DOWNLOAD:
http://rapidshare.com/files/1411078828/WHOFBAB.rar
http://www50.zippyshare.com/v/82327021/file.html
http://www.mediafire.com/?71aslqk8n6ls967